niedziela, 3 lutego 2013

przypadek wypadek

Mialo być pozytywnie już jakiś czas... i co nie wyszło zresztą jak zawsze... na temat przyjaciół dzisiaj wypowiadać się nie będę.  Pozostawię ten temat z boczku bo to mało ważne. Cóż każdy ma swoje życie rozumiem:)
I tak pozostawiona na łasce losu przez tych których kocha przepłakała pół niedzieli :/ znaczy oczka się wypłukały :)) trzecią niedzielę z rzędu robiła na obiad tą samą surówkę bleeee masakra... Ile można?? a później oddała się lenistwu:) przy okazji wylewając znów swoje żale jak jej to w pracy jest źle...
Przypadkowo też poznał dwie osoby w necie
z jednej znajomości szybko się wykręciła  - bo czy normalni ludzie już nie istnieją?? wciąż tylko seks i seks... a ja chcę tylko poznać kogoś z kim będę mogła w końcu stworzyć nowy trwały związek...
i tak trafiła z deszczu pod rynnę :/ zalogowała się na gg a tu masz ci los - Robert?? hmmm ten czy nie ten więc pisze... I co sie okazało że nie dość że nie ten to w dodatku wdowiec, 12 letnia córka... i góral...  Jakby tego było mało ma dopiero 35 lat a tyle doświadczeń. trafił na mnie zupelnie przypadkowo szukając znajomych. Facet wykształcony.   i tak sobie cały wieczór w tą i spowrotem piłeczkę znaczy się pytania odbijamy. Może nie jest to o czym marzyłam ale miło z kimś kogo zupełnie nie znasz pogadać. Szansa że się spotkamy to jeden na milion?? no bo czy by mi sie chciało jechać do Krakowa?? albo mu przyjeżdżać tutaj do mnie?? hmmmm chyba nie. Już dawno stwierdziłam że nic  w moim zyciu nie dzieje się przypadkiem więc co to do cholery jest???? skoro nie przypadek?? może jak dłużej pomyśle to coś wymużdżę... w każdym bąź razie traumatolog ortopeda czy jak mu tam, nie doszły student ASP okazał się całkiem sympatycznym osobnikiem z miłą chęcią pogadam sobie z nim i jutro i kiedyś tam.. no bo było miło i tyle:)
czasami mam wrazenie że jestem jak małe dziecko, które stale potrzebuje opiekuna... pozostawiona bez opieki mogę sobie zrobić krzywdę hmmm albo raczej ktoś może mi ją zrobić :/ ałććć i zastanawiam się czy gdyby przyszło co do czego czy ktoś wogóle by mnie szukał?? ocknęliby się w poniedziałek bo "robot do pracy nie dotarł"...
cholerne przypadki...
A mój Robert jak się nie odezwał tak się nie odezwał :(  choelra a mi tak zalezy właśnie na nim... On chociaż o seksie nie gada w kółko... bo ostatnio wogóle nic nie mówi więc jak  ma mówić??
poplątalo mi się juz teraz wszystko ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz