sobota, 12 stycznia 2013
Nikt nie mówił że będzie łatwo...
Małymi kroczkami zabieram się za studia i zaliczenie dwóch przedmiotów. Przy okazji zbieram się by w końcu zacząć pisać - czas najwyższy rzekłby co nie jeden... Łatwo nie jest. Cały czas brakuje czasu. Za to chęci mam sporo. Choćby nie wiem co się działo skończę te studia i zdobędę ten tytuł na 100%.
Po raz kolejny wróciłam do nauki języka angielskiego i oby tym razem nauka trwała dłużej...
12 dzień roku chyli się ku końcowi. Jest we mnie nadal optymizm. Są chęci. Jest nadzieja. I wiara w drugiego człowieka.
Lektura pewnego bloga, obejrzany film, przeczytane dwie książki - wszystko to pozwoliło mi zrozumieć co czuje ktoś bardzo mi bliski... Jednocześnie uświadomiłam sobie jak bardzo mogłam go zranić...wierząc że może być ze mną. Szczęście, że ten etap jest już za mną. On jest szczęśliwy. Ja póki co tego mojego szczęścia szukam... A może ono już mnie znalazło??
Coraz częściej łapię się na tym, że czekam... Czekam na kolejną wiadomość od niego, na spotkanie... A jeszcze chwilę temu zarzekałam się, że samej jest mi dobrze. A teraz?? Nie wiem co mnie tak bardzo zmieniło. Nie wiem jak długo potrwa ten stan. Życie...jak ono potrafia zaskakiwać...
Pojawiły się też pierwsze obawy... Tak długo byłam sama... Czy będę potrafiła się przestawić... Czy zaufam?? Na ile on jest ze mną szczery?? Pytania pojawiają się po czym odpływają...
Obok pytań i wątpliwości pojawia się też dreszczyk emocji. Wracają wspomnienia pierwszych randek:) już nie ma odwrotu. Czekam...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz