Nie jest to najlepszy czas w moim życiu. Cały czas pod górkę i cały czas coś nie tak.... Popełniam błędy nieustannie. Chciałabym być perfekt ale tak nie jest...
Ostatnie dni niewiele różniły się od siebie. Praca dom i tak w kółko. 8 godzin jakoś się trzymałam ale wystarczyło że wracałam do domu a z oczu płynęły mi łzy... Ale dzisiaj nawet tyle nie wytrzymałam... Wystarczyła krótka wymiana zdań a w oczach pojawiły się łzy. Nie dałam rady:-( nie daję rady już od jakiegoś czasu... Byłam zła na siebie do tego stopnia że wyłączyłam ten cholerny telefon i wrzuciłam do szuflady - pierwszy raz... Nie miałam ochoty dłużej dyskutować bo i tak do kogoś nie docierało co mówię. nie chciałam powiedzieć więcej niż powinnam.... Chwilami czułam się jak intruz, którego nikt nie chce, jak piąte koło u wozu....
Powiedziałby ktoś że po co się wtrącam - w końcu to nie moje życie... nie potrafię być obojętną na to co dzieje się wokół mnie. Szczególnie wtedy kiedy coś złego dzieje się z moim Przyjacielem... Osobą bliższą niż rodzina... W miarę upływu kolejnych godzin czułam się z tym wszystkim coraz gorzej...początkowa złość przerodziła się we wściekłość... Bezsilność... Chciałam pogadać... Nie mialam z kim.... Chciałam sie przytulić.... A zostałam na placu boju sama :-(
- Niepotrzebna nikomu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz