niedziela, 18 listopada 2012

znamy się na tyle na ile nas sprawdzono...

znamy się na tyle na ile nas sprawdzono... Z perspektywy ostatnich kilku tygodni a nawet miesięcy odkrywam że chyba jednak ktoś wypowiadając te slowa się nie mylił. Jeszcze tak niedawno, kiedy coś szlo nie po mojej myśli byłam w stanie trzasnąć drzwiami, odwrócić się na pięcie i iść. Iść tam gdzie będę tylko ja i moje myśli... Zerwać wszelki kontakt z osobą, która w danym momencie życia mnie zraniła... Tylko czy to bylo akurat najlepsze rozwiazanie?? nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem. Za dużo mostów zostało tak zwyczajnie spalonych. życie...

a teraz?? cóż nie chowam już głowy w piasek niczym struś w momencie zagrożenia, próbuje stawić czoła temu co życie ze sobą niesie. Łatwo nie jest:( przekonałam się o tym dośc niedawno. Wtedy po raz pierwszy zawalczyłam o osobę na której mi zależało. Pierwszy raz kiedy zwyczajnie nie zwiałam... nie było morza wylanych łez... dojrzałam do tego by mimo wszystko iść dalej. Mimo że nie było tak  jak chciałam...To nie prawda że nie cierpiałam, bolało i to długi czas, ale podobno co nas nie zabije to nas wzmocni, więc JESTEM

Jestem i idę dalej, dokąd tego sama nadal nie wiem... Nie mam pojęcia dokąd ta droga mnie zaprowadzi, ile na niej jeszcze czeka zakrętów, ile razy przyjdzie mi stanąć nad przepaścią... co jeszcze na mnie czeka??

Wiem jedno WYGRAŁAM!! Potrafię juz mówić o tym co mnie boli, co czuję, nie uciekam od problemów! Przychodzi mi to z trudem, ale przecież czy ktoś powiedzial że idąc powoli nigdzie nie dojdziemy?? Może tylko przyjdzie mi iść dłużej - czas pokaże...


Najpiękniejsze w życiu
to co na swej drodze
napotyka czowiek
to szacunek do siebie
i innych
a szczególnie tych których kocha
zrozumienie i poszanowanie
woli drugiej osoby
/2002/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz