czeka ją walka, walka z kimś lub czymś z czym nie da się spokojnie walczyć. wie że od 15.03 przekraczając próg tego pokoju będzie ją czekać osiem godzin w oczekiwaniu na cud jakim jest magiczna godzina 15.30 kiedy pozbędzie się intruza.
z coraz większa trudnością gryzie się w język, mówi to co myśli i nie przebiera w słowach ani środkach... wkurzenie osiągnęło swoje apogeum... w końcu! musiało minąć całe sześć miesięcy żeby to do niej dotarło, no ale jak to mówią lepiej późno niż wcale. nad jednym musi jeszcze popracować - jej asertywność nadal kuleje :/
mimo tych wydarzeń jest silniejsza. nie pierwszy raz życie dało jej w kość. wie jak smakuje kiedy ktoś karze ja za to że pracuje, zna gorycz porażki, zna cholerny ból...
mimo wszystko odnajduje w tym wszystkim sens...
mimo wszystko idzie dalej i wierzy... wierzy w ludzi, w moc przyjaźni, miłość...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz